06.10.2013

I love Karl

Uwielbiam Karla Lagerfelda za caloksztalt i podziwiam jego osobowosc. Oto wywiad, jaki ukazal sie na Onet.pl. Poprawilam w tekscie blad, bo jego kotka to bialy pers, a nie syjam....
I admire Karl Lagerfeld, his work and personality. Here is the interview from Onet.pl. I have corrected the mistake in text, the cat is a persian, not siam...
Ich bewundere Karl Lagerfeld, seine Arbeit and Persönlichkeit. Hier ein Interview von Onet.pl. I have nur einen Fehler im Text korrigiert, Choupette ist eine perse Katze, keine siamesische...

Karl Lagerfeld, cesarz mody i wizjoner w jednej osobie, właściciel prywatnego odrzutowca i licznych luksusowych posiadłości, opowiada o swym stosunku do pieniędzy. Przekonuje, że nigdy nie miał portfela, a sprawy finansowe śmiertelnie go nudzą.


Spotykamy Karla Lagerfelda na otwarciu nowego salonu w centrum Monachium. Cesarz mody chętnie stoi w świetle kamer i reflektorów. Jak się można było spodziewać na otwarciu autorskiego butiku pojawiła się cała monachijska śmietanka towarzyska - książę Alexander zu Schaumburg-Lippe, Verena Kerth i Oliver Kahn. Zadajemy mistrzowi pytania, próbując przekrzyczeć muzykę, dudniącą z głośników.

Chciałybyśmy porozmawiać o pieniądzach.
Karl Lagerfeld: O pieniądzach?

Dokładnie.
Przecież wiecie, że pochodzę z Hamburga! A tam o pieniądzach się nie mówi...

... bo pieniądze po prostu się ma!
Zgadza się. Rozmowa o pieniądzach jest w złym guście, zwłaszcza jeśli się ich nie ma, bo to zakrawa na żebractwo i hipokryzję.

Czy rodzice wpoili panu ten szczególny stosunek do pieniędzy?
Bardziej ojciec niż mama. Zupełnie jej nie obchodziły rodzinne finanse. Pieniądze po prostu były i ten fakt całkowicie jej wystarczał. Spuszczała zasłonę milczenia na sprawy finansowe.

A jak to wygląda u pana. Sprawdza pan co miesiąc wyciągi bankowe?
Stać mnie na to, aby nie zaprzątać sobie głowy tak przyziemnymi sprawami.

Czy to znaczy, że w ogóle pana nie interesuje stan konta bankowego?
Sprawy finansowe śmiertelnie mnie nudzą. Wydaję pieniądze, dopóki nie usłyszę, że żyję ponad stan. Reszta jest mi obojętna.

Kto sprawuje pieczę nad pańskimi finansami i ostrzega przed przeciąganiem konta bankowego? 
Mój księgowy. Ten sam od czterdziestu lat. To on zarządza moim majątkiem.

Grywa pan na giełdzie? 
Nigdy nie bawiłem się w takie rzeczy. Uważam, że pieniądze powinny być stale w zasięgu ręki. Uprawiam zawód, który przynosi mi godziwy zarobek i nie jestem uzależniony od odsetek albo od inwestycji giełdowych. Nienawidzę hazardu.

Czy posiada pan portfel?
Nie bardzo rozumiem o co paniom chodzi... Cóż to takiego?


To taki przedmiot, którego zawartość jest wielce pomocna w regulowaniu rachunków. Ma pan w ogóle gotówkę przy sobie?
Nigdy nie płacę sam rachunków. Wyręczają mnie w tym współpracownicy. O, tam stoi mój prywatny sekretarz (pokazuje na mężczyznę z trzydniowym zarostem).

Potrafi pan sobie wyobrazić sytuację, gdy jest pan całkowicie spłukany?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Na wszelki wypadek odpukam trzy razy w niemalowane drewno. Oczywiście wszystko może się zdarzyć, ale raczej wykluczam taki scenariusz. Najpiękniejszą stroną luksusu jest przywilej nie zaprzątania sobie głowy pieniędzmi i mówienia o nich.

Zdarza się, że rezygnuje pan z zakupu kosztownych przedmiotów, bo wydają się panu zbyt drogie?
Nie jestem aż tak małostkowy. Szastam pieniędzmi na prawo i lewo. W ten sposób wspieram gospodarkę i nakręcam koniunkturę. Co wyrzucę przez okno, to wchodzi drzwiami. Chyba tak się mówi? Wydaję mnóstwo pieniędzy na upominki. Wprawdzie nie cierpię otrzymywać prezentów, ale uwielbiam obdarowywać innych.

Ile pieniędzy trzeba zainwestować w elegancki wygląd?
Mówiąc szczerze nie mam pojęcia. Większość ubrań dostaję za darmo.

Ile musi wydać kobieta w pańskim salonie, żeby wyglądać modnie i elegancko?
Nie znam cen moich kolekcji. Nie mam bałwochwalczego stosunku do pieniędzy i ich wartości. Nie mam obsesji na tle ciułania pieniędzy. Są mi całkowicie obce dylematy i analizy, typu: mieć, czy nie mieć, oszczędzać, czy nie.
Przeczytałyśmy, że ma pan słabość do piżam. Podobno zakłada je pan tylko raz, a potem wyrzuca.
Chyba pomyliły mnie panie z Ludwikiem XIV. Rzeczywiście noszę piżamę tylko raz, a potem wrzucam je do kosza na brudną bieliznę. Nowe wzory kolekcji szkicuję kredkami i farbami. Pracuję od samego rana. Piżama to mój kombinezon roboczy. Gdy się ubrudzi, zakładam nową, a stara ląduje w koszu.
Ile godzin dziennie pan pracuje?
Ja nie pracuję, lecz tworzę. To zupełnie coś innego.

Ma pan przyjaciół poza środowiskiem modowym?
Większość bliskich mi osób nie ma nic wspólnego ze światem mody. Naturalnie mam wielu przyjaciół wśród współpracowników. Z niektórymi jestem związany zawodowo od ponad czterdziestu lat. Dla niektórych jestem pierwszym i jedynym pracodawcą. Zatem nie jestem taki straszny, jak się o mnie mówi.

Obchodzi pana, co inni myślą o panu?
Już nie.

Kiedy przestał się pan przejmować cudzymi opiniami na swój temat?
Od jakiegoś czasu. Nie wszystkim można się podobać.


Karl Lagerfeld

Jest wiele rzeczy, nad którymi pan się nie zastanawia: pieniądze, opinia bliźnich...
Uwielbiam twórcze myślenie, a nie jałowe rozmyślania.

Potrafi pan zrozumieć, że dla wielu ludzi pieniądze są głównym motorem działania? Choćby dla Coco Chanel, która pracowała jak szalona, aby uciec przed biedą i niedostatkiem, jakich doświadczyła w dzieciństwie.
Oczywiście rozumiem tego rodzaju pobudki, co nie oznacza, że muszę postępować podobnie.

Przywrócił pan dawny blask domu mody Chanel, od kiedy został pan dyrektorem kreatywnym kultowej marki. Nie odczuwa pan znużenia, kierując od ćwierć wieku legendarną marką?
Zajmuję stanowisko dyrektora kreatywnego nie dla pieniędzy, lecz dlatego, że praca sprawia mi ogromną przyjemność.

Nie kusi pana odświeżenie wizerunku jakiegoś innego, podupadłego francuskiego domu mody?
Nie mógłbym tego zrobić. To byłoby nieuczciwe wobec Chanel. Nie istnieje dla mnie żadna inna francuska marka poza Chanel.

Czy znany projektant mody powinien być sprawnym biznesmenem?
Nie mam własnego domu mody. Można powiedzieć, że jestem wolnym strzelcem. Zaprzedałem swą duszę Chanel.

Bracia Wertheimer, główni udziałowcy Chanel dają panu wolną rękę?
Zrezygnowałbym z kierowania domem Chanel, gdyby próbowano ograniczać moją swobodę twórczą. Moje prywatne interesy funkcjonują bardzo dobrze, zatem chyba sprawdzam się w roli biznesmena. Dosyć rozrzutnego, przyznaję, ale to w końcu nic zdrożnego.


Karl Lagerfeld


Dlaczego uważa pan rozrzutność za cnotę?
Bo stymuluje mnie do twórczego działania. Nie mam nabożnego szacunku do pieniędzy. Pieniądze trzeba umieć zarabiać, ale i wydawać. Wychodzę z założenia, że ci, którzy mają więcej, powinni dzielić się z tymi, którzy mają mniej.

Toż to prosta droga do bankructwa.
Kto ma dużo, ten powinien płacić rachunki za mniej zamożnych.
Pański ojciec zbił fortunę na mleku skondensowanym. Dlaczego nie poszedł pan w jego ślady?
Nie pasjonuje mnie produkcja mleka skondensowanego.

Czy ojciec widział w panu sukcesora rodzinnej firmy?
Ojciec uważał się za genialnego przedsiębiorcę, którego nikt nie jest w stanie zastąpić. Myślę, że miał sporo racji. Kiedyś sprzedał swoje udziały Nestlé. Nie mam pojęcia, co się stało z fabryką. Nie interesuje mnie to.

Wiele razy sprzedawał pan autorskie kolekcje, ale bez większego powodzenia. Jak pan myśli dlaczego?
Projekty pilotowali nieodpowiedni ludzie, bez polotu i motywacji. To była strata czasu.

Głównym udziałowcem w firmie Lagerfeld Group jest brytyjski fundusz inwestycyjny Apax. Być może kiedyś akcje grupy pojawią się na giełdzie i będzie pan użerał się z akcjonariuszami.
Proszę pytać o te sprawy przewodniczącego zarządu, a nie mnie. Kreuję tylko marką modową sygnowaną moim imieniem i nazwiskiem. Nie zajmuję się kwestiami finansowymi. Inni robią to znacznie lepiej ode mnie. Nie chcę żadnej odpowiedzialności, uciekam przed nią, jak tylko mogę.

Cóż jest takiego złego w odpowiedzialności?
Wiąże się z ogromną presją.

Jak by nie było ponosi pan odpowiedzialność za Choupette, swoją perska kotkę.
Nasz związek opiera się na całkowitej dobrowolności. To coś zupełnie innego.

Domowe zwierzątko jest całkowicie zależne od swego właściciela.
Cóż w tym złego? O moją kotkę dbają trzy opiekunki.

Słynie pan z kontrowersyjnych poglądów i krytycznych wypowiedzi na temat wyglądu gwiazd. Nie jest panu czasami przykro za cięty język?
Tak zostałem wychowany. Jestem szczery aż do bólu. Nie bez powodu ulubioną książką mego dzieciństwa była “Pieśń o Nibelungach“, a zwłaszcza “Zemsta Krymhildy”.

O Pippie Middleton, siostrze brytyjskiej księżnej Kate powiedział pan, że ma brzydką twarz i jedyną częścią ciała, jaką powinna pokazywać są jej pośladki. Nie żałuje pan swej bezkompromisowej szczerości?
Nie powiedziałem, że Pippa ma brzydką twarz. Dziennikarze błędnie przetłumaczyli moje słowa. Powiedziałem tylko, że nie jest tak atrakcyjna, jak jej siostra. Z tyłu wygląda znacznie lepiej.

Dworował sobie pan także z workowatych spodni Angeli Merkel, jakie założyła podczas ostatniej wizyty Baracka Obamy...
Cóż, nie wyglądała w nich zbyt korzystnie. Powinna założyć pantofle na wyższych obcasach.


Karl Lagerfeld


Tłum.: Izabella Jachimska

02.10.2013

White Jumper - Weißer Pulli - Bialy pulowerek

Wreszcie zrobilam cos dla siebie. Oto bardzo skromny i prosty bialy pulowerek, ktory bedzie mi pasowal do modnych spodni z kwiatowym nadrukiem.

Endlich habe ich etwas für mich gestrickt. Ein sehr schlichter und einfacher weißer Pulli, der wird zur Hose mit Blumenprint gut passen.

At last I have knitted something for me. This is a very modest und plain white jumper, that suits well to my trousers with Flowerprint.




01.10.2013

Schulterwärmer Ingo

Ostatnio zostalam poproszona o wydzierganie ogrzewacza ramion dla mlodego mezczyzny. Dotychczas robilam tylko tzw. mini poncha w wersji damskiej, a tu nagle takie wyzwanie! Oto rezultat mojej pracy:

Vor kurzem wurde ich gefragt ob ich einen Schulterwärmer für jungen Mann stricken könnte. Bisher habe ich nur Schulterwärmer in "Damen"-Version gestrickt und plötztlich solche Herausforderung! Hier ist das Ergebnis:

Lately I was asked for knitting a cowl for a young man. So far I have knitted only cowls in women version and now such a challenge! This is the result: